Powrót do siebie i sens życia
Jedna z moich znajomych opowiadała niedawno piękną historię o miłości ojcowskiej.
Gdy w szpitalu przebywał jej śmiertelnie chory Tata, odwiedzała go, kiedy tylko mogła.
Jednak przy każdej wizycie zdarzało się coś, czego ona wtedy nie rozumiała. Po kilku chwilach spotkania Tata mówił:
„Wracaj już, idź do siebie”.
Dopiero po latach moja znajoma zrozumiała, co jej kochany Tata chciał jej przekazać.
I mnie te słowa mocno brzmią w głowie.
Obserwuję przez całe życie, jak wiele kobiet odchodzi od siebie, uzasadniając to „poświęceniem się dla dzieci”. Odchodzą od siebie, przebywają z dala od swojej duszy i swojego serca, oddając się spełnianiu oczekiwać innych ludzi. To kosztuje.
Po latach, gdy dzieci odejdą z domu, wiele kobiet budzi się zauważając, że już nie wiedzą kim same są. Kim są bez dzieci, męża, spełniania oczekiwań innych i dostosowywania się do przyjętych norm kulturowych.
Ach, jak pięknie pisze o tym Clarissa Pinkola Estes w „Biegnącej w wilkami” ….
Żeby nie było, że tylko kobiety odchodzą od siebie, widzę podobną pułapkę u mężczyzn.
Nietrudno dostrzec, jak wielu z nich całe, długie lata chce udowadniać samemu sobie i innym, że są czegoś warci. Osiągnięcia sportowe, sukcesy zawodowe, w skrytości pielęgnowane uzależnienia od alkoholu, hazardu, seksu.
To, co napisałam powyżej jest tylko moim opisem pewnych tendencji.
Gdy nam ludziom życie płata figla i nie można już dłużej uciekać od siebie, nie można dłużej powielać znanych schematów, gdy trzeba wrócić do siebie i zadać sobie pytanie:
– kim jestem bez osiągnięć sportowych, zawodowych, bez używek i drogich gadżetów?
– kim jestem, gdy doświadczam swoich ograniczeń (zdrowotnych, finansowych, relacyjnych)?
Zdarza się kryzys….
Gdy zdarza się bolesne przebudzenie, dzieci odchodzą z domu, tracimy kontakt z ważnymi ludźmi, przychodzą dramatyczne pytania:
– kim jestem, gdy nie spełniam oczekiwań innych, gdy nie gram wyłącznie, jak inni zagrają?
– jaki jest sens mojego, własnego życia i jaki jest mój wewnętrzny dom?
– na ile cenię moje własne życie?
Zdarzyło mi się widzieć wiele razy, że w tej sytuacji ludzie mają skłonność do podejmowania rewolucyjnych decyzji. Bywa, że są to decyzje ratujące życie.
Bywa też w tym często sporo ran i bólu dla bliskich.
Zastanawiałam się, co jako ludzie możemy zrobić, by takie sytuacje przydarzały się jak najrzadziej?
Czy tego rodzaju dramatom można jakoś zapobiec? Wierzę, że znalazłam odpowiedzi.
Po pierwsze dobrze jest zadawać sobie jak najwcześniej i najczęściej pytania:
– Gdzie jest sens mojego życia?
– Co koi moje serce?
Odpowiedzią mogą być także słowa, które przytoczyłam na początku: „Wracaj już, idź do siebie”.

Polecana literatura:
- „Człowiek w poszukiwaniu sensu” – Viktor Frankl
- „Biegnąca z wilkami” – Clarissa Pinkola Estes
Autor/ka
